Olejek Kokosowy Parachute
Przyznam, jestem fanką olejowania. Moje włosy kochają, ba!, ubóstwiają wszystkie oleje, i są mi bardzo wdzięczne za traktowanie nimi 2 razy w tygodniu. Używam przeróżnych - olej ze słodkich migdałów, olej awokado, olej jojoba, z pestek winogron, nawet popularną oliwę z oliwek. I oczywiście - olej kokosowy. Pierwsze opakowanie olejku kupiłam na stronie http://www.biochemiaurody.com/ , 50 ml za jakieś 10 zł. I byłam zachwycona. Nie, zachwycona to za mało - zakochana. Uwielbiam kokosy. Wielbię ich zapach, kłaniam się przed ich smakiem i tak dalej - kocham wszystko co z kokosem związane (jak i z czekoladą...). Olejek z BU karmił moje zmysły - dotyk, smak, węch... Do teraz leci mi ślina jak sobie o nim pomyślę ;) Niestety koniec opakowania zbiegł się z posuchą we wspólnych zamówieniach w BU, więc zdecydowałam się na inny - firmy Parachute.
Kupiłam od razu w większej flaszce zachęcona poprzednim z BU i jego działaniem na moje kręciołki. I niestety gorzko się rozczarowałam - dopiero po rozpuszczeniu czuć okropny, obrzydliwy wręcz zapach przysmażonych na oleju wiórek kokosowych.
Używam go tylko do masek i to w takiej ilości żeby smród się przypadkiem nie przebił... Posmarowałam nim ręce i po 5 minutach musiałam je szorować w łazience, bo zbierało mnie na mdłości od zapaszku :|
Myślałam że to fanaberia mojego nosa, ale dałam powąchać go koleżance i zareagowała dokładnie tak samo jak ja. Do tego tragiczne opakowanie, które trzeba wsadzać pod wrzątek, żeby wyleciało chociaż troszkę olejku :|
Nie wiem jaki geniusz wymyślił to opakowanie dla zastygającego olejku... O ile latem uzyskuje konsystencję półpłynną, o tyle zimą - kamień. Pomimo tego że działa tak jak olejek z BU nie jestem w stanie używać go w podobny sposób (tym z BU olejowałam włosy na noc, a przy smrodzie niestety spać nie będę), i nie wiem ile mi zajmie wykończenie go do masek...
Jak dotąd zużyłam połowę, czego skutki odczuwam i ja, i mój nos. Ja dość pozytywne - bo jednak robi to co powinien z włosami, mój nos - negatywne, jako że po każdym użyciu jeszcze przez długi czas czuję tę okropną woń.
Jeżeli macie wrażliwe nosy i poprawnie działający zmysł węchu - na widok tego olejku przejdźcie na drugą stronę ulicy ;)
Cena - ok. 40 zł/500 ml (dla mnie - wyrzucone w błoto)
